Skip to content

Najwięksi Twardziele

Ośmiu ich było. Ośmiu najwiękrzych twardzieli na jeziorze, a może ośmiu najwiękrzych szaleńców, bo szaleństwa trzeba, by samotnie mieżyć się w żeglarskim zmaganiu z wiatrem, wodą i własną słabością.

Oni podjeli tę walkę i wygrali. Staneli na starcie REGAT SAMOTNIKÓW, sześciu na OMEGACH i aż dwóch na kabinach. I ruszyli i ścigali się, a Posejdon z Eolem (bogiem wiatrów) nie myśleli traktować ICH łagodnie. Jak zwykle zmienne warunki (to wiatr to znów flauta, to fale, to szklanka), a Oni walczyli, walczyli przez całe cztery wyścigi. Padali i podnosili się (Maciej – i to dwa razy), raz w czołówce raz na końcu, byle prędzej do mety. A na mecie – dwie łajby z tą samą ilością punktów – ale wygrywa POL70, bo wygrał ostatni bieg.

Drugi MARS ze Sławy a trzeci Grzesiek Steciąg na ALCE. Kabiny jak zwykle: zaszczytne przedostatnie miejsce – niezawodny Jurek Lisiewicz, a na drugim miejscu Roman Burdajewicz. Najbardziej szczęśliwym był chyba nasz prezes, mimo choroby musiał sędziować i tak go ta fucha wciągneła, że biegał jak nastolatek i wyglądał na całkiem szczęśliwego.  Ośmiu ich było, herosów na miarę czasu. Cienizny niech siedzą doma. Ośmiu…..

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress